poniedziałek, 30 stycznia 2012

Rozdanie czy może konkursik? :) + Florence


Hej dziewczyny :)
Po zakończeniu poprzedniego rozdania obiecałam, że gdy blog będzie obserwowało 200 osób, ogłoszę kolejne rozdanie. Teraz "podglądaczy" jest 186, więc brakuje tylko 14. Nagrody już wstępnie mam przygotowane, ale chcę się dowiedzieć, co Wy chciałybyście wygrać. Jutro robię mały napad na drogerie mimo 15 stopniowego mrozu, więc przy okazji mogę wrzucić do koszyka jakieś prezenty dla Was :) Piszcie w komentarzach, co chciałybyście wygrać, chętnie się dowiem.
Podpowiedzieć mogę tyle, że nagrody będą dwie, a nie jedna, więc macie większe szanse, żeby wygrać. Więcej dowiecie się, gdy wybije magiczna liczba 200 :) Zapraszam więc do obserwowania, im szybciej to nastąpi, tym szybciej będziecie mogły wziąć udział w rozdanku.

I pozostaje jeszcze pytanie, czy wolicie rozdanie czy konkurs. Wiem, że wiele z Was nie lubi konkursów przez to, że nie każda ma talent do pisania historyjek i wierszyków. W rozdaniu wszyscy mają równe szanse. Wpadł mi do głowy jeszcze jeden pomysł na konkurs, gdzie wszyscy będą mieli równe szanse, ale dowiecie się o tym równo za 14 obserwatorów :D

Czekam na Wasze komentarze, opinie i sugestie dotyczące konkursu. I pozostawiam Was z jedną z najlepszych piosenek Florence&The Machine - Lover to lover, wpada w ucho :)

sobota, 28 stycznia 2012

Essence Circus Circus EDT czyli kwiaty we włosach :)




Opinia producenta:

Każde przedstawienie posiada własną gwiazdę. gwiazdą tej trend edycji jest wytworna woda toaletowa o kwiatowym zapachu w atrakcyjnym opakowaniu. powabny, uwodzicielski zapach przyciągnie twoich wielbicieli…

Cena: 29.90zł/50ml

Link do KWC: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=48944

                                                                     Moja opinia:
  
Ostatnimi czasy miałam fazę na słodkie, waniliowe zapachy. Wszędzie ich szukałam i jak na złość nie mogłam ich znaleźć. W tym samym czasie pojawiła się limitka jednej z moich ulubionych firm - Circus Circus od Essence. Zauważyłam, że limitka obejmuje również perfumy z prześlicznym opakowaniem. Już szykowałam się do zakupu, ale coś mnie podkusiło żeby sprawdzić nuty zapachowe. Był to zapach lekki, kwiatowy i delikatny czyli zupełne przeciwieństwo tego, czego szukałam. Zrezygnowałam więc z zakupu, a idealnych perfum nadal znaleźć nie mogłam. 

Podczas zakupowego szaleństwa wstąpiłam do Natury i coś mnie jednak do tej wody ciągnęło. Podeszłam, powąchałam i się zakochałam :) Perfumy wylądowały w moim koszyku, a waniliowe nuty odeszły w zapomnienie. Wtedy liczył się dla mnie tylko ten dziewczęcy, lekki, kwiatowy zapach, choć nigdy nie byłam fanką tego typu perfum.

Czy widzicie to słodkie opakowanie? To głównie ono początkowo mnie przyciągało. Nigdy jeszcze nie miałam flakoniku z takim atomizerem, ale zawsze było to moim marzeniem. Wyróżnia się na tle tych wszystkich dezodorantów z Coty w prostych, nie zbyt ładnych opakowaniach. Niektórych może zaskoczyć wielkość opakowania, ponieważ jest ono naprawdę maleńkie, bez problemu mieści się w dłoni.

Nie jest to zapach ciężki i nachalny, a delikatny i lekki. Świetnie nadaje się na dzień, ale na wieczór zdecydowanie lepszy będzie jakiś cięższy zawodnik. Dominują w nim nuty kwiatowe, ale ja wyczuwam jeszcze jeżyny lub jagody i mocniejszy akcent przypominający drzewo cedrowe. Kojarzy mi się z wiosną i kwitnącymi kwiatami.

Cena jest bardzo niska, jak na tak śliczny zapach. Perfumy są całkiem wydajne, choć pewnie nie starczą mi na długo przez tą maleńką pojemność - 50ml. Nie kupię ich ponownie, bo jest to edycja limitowana, którą już teraz ciężko dorwać. Jeśli jednak miałabym możliwość ponownego zakupu, kupiłabym je bez wahania. Jeżeli gdzieś je znajdziecie, powąchajcie. Bardzo Wam je polecam.

Jedyną rzeczą, do której mogę się przyczepić, jest trwałość. Cóż, nie można oczekiwać cudów od wody toaletowej za 30zł, ale mogłyby dłużej się trzymać. Są wyczuwalne na skórze 4-5 godzin. Chyba właśnie dlatego flakonik jest taki mały, żebyśmy mogły trzymać go w torebce i spsikać się, gdy tylko przestaniemy je czuć ;)

Podsumowując:
Zapach: 5/5
Trwałość: 3/5
Cena: 5/5
Flakon: 5/5
Wydajność: 4/5
 Łącznie: 22/25

czwartek, 26 stycznia 2012

Wymiana: Burt's Bees, Orly, Quiz Cosmetics, Clean&Clear

Długo się do tego zbierałam, aż w końcu nadszedł czas wystawienia nieużywanych kosmetyków na wymianę :) Poniższy post znajduje się też w zakładce "wymianka", żeby nie przepadł gdzieś na blogu w czeluściach recenzji.
W zamian przyjmę... wszystkie możliwe kosmetyki, jakie mi wpadną w oko :) Chętnie coś z BU, olejki, korektory, pudry.

Jeśli jesteś zainteresowana wymianą, napisz do mnie lub napisz w komentarzu :)
e-mail: asiulkas26@interia.pl

WYMIENIĘ:

1.  Clean&Clear, Morning Energy, Energetyzujący tonik do twarzy. Mam też swój i mogę powiedzieć, że fajnie zmniejsza pory i odświeża twarz :) Ten jest nowy!




2. Burt's Bees, Acne Solutions, płyn do leczenia miejscowego na pryszcze. Opakowanie jest na 7,5ml, została połowa czyli 3-4ml. Jest wydajny, więc to starczy jeszcze na kilkanaście-kilkadziesiąt użyć.







3. Burt's Bees, Acne Solutions, nawilżający krem do twarzy. Opakowanie ma 14ml, zostało ok. 12ml, zużycie minimalne. Bardzo fajnie nawilża, koi skórę i łagodzi podrażnienia, ale aktualnie mam na stanie 6 kremów do twarzy i tego nie dam rady zużyć.






4. Quiz Cosmetics, Safari, Trendy Colour, lakier do paznokci, 12ml. Niestety nie wiem jaki to numer, ale jest to czerwień z czerwonym shimmerem oraz srebrnymi i złotymi drobinkami, co widać na zbliżeniu. Został otwarty na początku stycznia 2012, użyłam go raz. Muszę go oddać, bo w mojej kolekcji jest za dużo czerwonych lakierów.








5. Orly, Androgynie, lakier do paznokci z zestawu świątecznego, 18ml. Został otwarty w połowie stycznia 2012, raz go użyłam. Jest oryginalny. To czarny lakier ze złotym shimmerem i kolorowym brokatem.









6. Orly, Ma Cherie, lakier do paznokci z zestawu świątecznego, 18ml. Otwarty w połowie stycznia 2012, nie użyty ani razu. Oryginalny. Jest to głęboka, kremowa czerwień. Zmienia kolor w zależności od światła, raz jest krwista i jaskrawa a raz spokojna, bordowa. Bez shimmera, drobinek i innych dodatków.








7. C-Scrub, Peeling do twarzy i szyi z minerałami z Morza Martwego, 100ml. Użyty raz, otwarty w połowie stycznia 2012. Świetnie radzi sobie z martwym naskórkiem, odżywia i odświeża twarz.



wtorek, 24 stycznia 2012

Garść inspiracji czyli obrazki :)


Dzisiaj dość nietypowa notka.
Natknęłam się kiedyś na stronę weheartit.com i... uzależniłam się! Dziennie przeglądam jakieś 50 stron i to chyba nie jest normalne ;) Dziś chcę się z Wami podzielić znalezionymi dzisiaj obrazkami, czy tam "inspiracjami", jak to uwielbiają nazywać bloggerki. Planowałam napisać recenzję, ale choroba uniemożliwia mi myślenie, więc pozostają obrazki ;)







Podobają Wam się takie posty i chcecie takie częściej czy jednak mam zatrzymać je dla siebie? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...