niedziela, 15 stycznia 2012

Mała buteleczka - duże kontrowersje. Burt's Bees, Acne Soluions, płyn do leczenia miejscowego


Cena: ok. 30zł/7ml

Moja opinia:
Muszę przyznać, że jest to chyba najdziwniejszy i najbardziej kontrowersyjny produkt, jakiego kiedykolwiek używałam. Nakładałam go miejscowo na zmiany trądzikowe jeden lub dwa razy dziennie. Miałam wtedy taki okres, że nie mogłam wyleczyć trądziku. Pracowicie starałam się nie zapominać o aplikacji płynu Burt's Bees, a trądzik jak był, tak został.
Płyn leczył krostki i inne "trądzikowe paskudztwa" bardzo szybko, dwa dni i nie było po ich śladu.Chociaż chyba źle to ujęłam. Zostawało przebarwienie a na następny dzień w miejscu, w którym zaaplikowałam płyn pojawiało się kilka nowych krostek na miejsce tej, której przed chwilą się pozbyłam.
Pomyślałam, że może to za sprawą kwasów, które goszczą w składzie tego produktu i po prostu w ten sposób oczyszczają buzię. Postanowiłam nie poddawać się i stosowałam ten płyn przez następne dwa tygodnie.
Efekt? Teraz, niecałe 3 tygodnie po odstawieniu płynu mam całą buźkę pokrytą czerwonymi przebarwieniami po krostkach i nadal doleczam trądzik. Jestem załamana, ale na szczęście dzięki "Akcji pielęgnacji", o której możecie przeczytać parę postów wcześniej, stan mojej cery powoli wraca do normalności.
Kolejną wadą tego płynu jest to, że okropnie wysusza miejsca, w które się go zaaplikuje i wszystko dookoła. Gdyby wysuszał tylko zmiany trądzikowe - ok, ale on wysuszał całą skórę w promieniu dwóch centymetrów od miejsca aplikacji :( Dawno nie miałam na twarzy tylu suchych skórek, co wtedy, zwłaszcza, że mam cerę tłustą.
Ale to nie koniec wad. Odkąd zaczęłam stosować ten płyn, łojotok stał się dwa razy większy niż zazwyczaj, co w połączeniu z przesuszoną skórą, przebarwieniami i krostkami dawało naprawdę nieciekawy efekt, którego nikomu nie życzę.
Wiązałam z tym produktem ogromne nadzieje, bo w internecie jest naprawdę dużo pozytywnych opinii na temat tego produktu. Ja się na nim zawiodłam i z czystym sumieniem Wam go odradzam. Zresztą, popatrzcie na tą cenę - 30zł za 7 ml?! To chyba jakieś żarty. Z dostępnością też jest ciężko, rzadko można go znaleźć na allegro, pozostaje nam tylko ebay.
Dzisiaj nie będzie obszernego podsumowania, ponieważ nie mam pojęcia, pod jakimi względami mam oceniać ten produkt, skoro i tak miałby wszędzie okrągłe zero punktów ;)

Ogólna ocena: 0/5

PS. Bardzo Was przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale w tym tygodniu byłam bardzo zajęta. Przez następny miesiąc postaram się nadrobić zaległości i wstawiać notki co 2-3 dni :)

5 komentarzy:

  1. 30zł/7ml i taki efekt. Masakra faktycznie. Szkoda bo takie produkty i kosmetyki napewno kupi dużo osób i otrzymają tak marny efekt.

    Swietna recenzja. =)

    OdpowiedzUsuń
  2. uuuu paskudnie - tzn dla mnie lepiej bo zastanawiałam się nad kupnem a teraz juz przestałam, ale Tobie współczuję :(

    OdpowiedzUsuń
  3. nie słyszałam o takim specyfiku nawet :)

    OdpowiedzUsuń
  4. faktycznie nie do polecenia; dzięki za recenzję i zapraszam na konkurs.

    :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. ups.. nie brzmi to dobrze:(
    Współczuję.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...